Mądrość

XX Niedziela zwykła
19.08.2012
Prz 9,1-6
Ef 5,15-20
J 6,51-58

Zaprosiła nas tutaj Mądrość, to właśnie tutaj – w Kościele – zbudowała sobie dom: Odrzućcie głupotę i żyjcie, chodźcie drogą rozwagi! (…) Chodźcie, nasyćcie się moim chlebem (…). Nie bądźcie przeto nierozsądni, lecz usiłujcie zrozumieć, co jest wolą Pana.

Atmosferę dzisiaj tworzą ludzie, którym się tylko wydaje, że opanowanie pewnych technik, powierzchowna znajomość wielu dziedzin, dostęp do informacji to mądrość. Mądrości nie należy mylić z wiedzą.

Wiedział o tym Albert Einstein. Doszedł do wiary przez mozolne poszukiwanie prawdy naukowej. Znamienne są jego słowa: „Mała wiedza wbija w pychę, wielka – rzuca na kolana”.

Mądrość to postawa życiowa – to pragnienie zrozumienia, co jest wolą Pana.

Taką mądrość posiadła niewątpliwie Matka Teresa. Była rozsądna, usiłowała rozeznać wolę Boga – była Mu posłuszna.

Kiedyś Matka Teresa zwichnęła nogę, leżała w szpitalu. Ks. Stanisław Dziwisz osobiście informował Ojca Świętego Jana Pawła II o zdrowiu Matki. Matka wróciła do Zgromadzenia, ból stopy po jakimś czasie wrócił, wróciło też zmęczenie, ale Matka nie chciała wrócić do szpitala. Jedna z Sióstr zadzwoniła w tej sprawie do Ks. Dziwisza. Po jakimś czasie w Zgromadzeniu odezwał się telefon. Poproszono Matkę Teresę, która pokuśtykała do sąsiedniego pokoju. Przez otwarte drzwi Siostry słyszały kolejne „tak”.
Tak, Ojcze Święty.
To ja, Ojcze Święty.
Dobrze, Ojcze Święty.
Jeszcze dzisiaj, Ojcze Święty.
Dziękuję.
To była Jej reakcja na słowa Jana Pawła II, który powiedział Jej przez telefon: „Cały świat Cię potrzebuje, więc proszę, wracaj do szpitala i wypocznij”. Chwilę potem kazała natychmiast odwieźć się do szpitala. Okazało się, że zrobiła to w odpowiedniej chwili, Jej serce było w takim stanie, że lada moment mogła mieć zawał. Odpoczynek przyszedł w samą porę.

P. Zuchniewicz, „Matka Teresa”

Świat potrzebował i potrzebuje jej mądrości. Jej proste wypowiedzi zamieniały się natychmiast w sentencje, które świadczyły o jej inteligencji i zadziwiały celnością spostrzeżeń.

Kiedy mamy Boga w naszym życiu, nabiera ono sensu, wszystko zaś nabiera wartości i staje się owocne.

Nie dopuść do tego, by ludzie po spotkaniu z tobą nie odchodzili choć trochę szczęśliwsi.

Lepiej jest zapalić świecę, niż przeklinać ciemność.

Nie liczy się, co robimy ani ile robimy, lecz to, ile miłości wkładamy w działanie.

Nie potrafimy robić wielkich rzeczy – jedynie małe z wielką miłością.

Miała Boga w swoim sercu, dlatego to, co robiła, nabierało sensu.
Wszyscy po spotkaniu z nią odchodzili lepsi.
Zapalała światło w sercach ludzi.
Czyniła wszystko z wielką miłością.

Tajemnica jej geniuszu jest prosta.

Nie mogę wyobrazić sobie nawet jednego dnia bez Eucharystii. Nasz dzień rozpoczynamy od uczestnictwa we Mszy Świętej, przyjmując Komunię Świętą, kończymy go zaś godzinną adoracją, która przybliża nas i jednoczy z Jezusem i z ubogimi, poprzez których służymy Jemu. Tak jak Jezus stał się Chlebem życia i jest dla nas zawsze dostępny, tak samo i my powinniśmy być dostępni dla innych, dla każdego człowieka. Tak jak widzę Jezusa pod postacią Chleba, tak będę mogła dostrzec Go w cierpiących ciałach ludzi chorych. Oto, dlaczego tak bardzo konieczne jest zjednoczenie z Chrystusem w Eucharystii.


Naszą mądrością jest Chrystus Eucharystyczny.
Chleb Życia.
To On zaprosił. 
Gdy będziemy się Nim karmić, sprawi, że to, co zrobimy, nabierze sensu.
Wszyscy po spotkaniu z nami odejdą lepsi.
Bo uzdolni nas do tego, by nasza życzliwość zapalała światło w ich sercach.

ks. Arkadiusz Okroj

Share on Facebook0Share on Google+0Tweet about this on TwitterEmail this to someone